NAJCZĘSTSZE ODPOWIEDZI

beit

Odpowiadający najczęściej pisali o okresie historii współczesnej (40%) z tego głównie wy­mieniano czasy przypadające na okres kształtowania się władzy ludowej w Polsce, też wyszczególniano okres okupacji hitlerow­skiej w Polsce i czasy II wojny światowej. W mniejszym stopniu pisano o trudnościach związanych z realizacją okresu zawartego^ w latach 1948 – 1986. Sygnalizowało to 24% ankietowanych, wy­mieniając tu najczęściej wydarzenia węgierskie 1956 roku i „pol­ski październik”. W małym stopniu wystąpiły uzasadnienia. Ograniczano się jedynie do lakonicznych stwierdzeń: „mało da­nych”, „brak wiadomości podręcznikowych”, „zła interpretacja wydarzeń przez środki masowego przekazu”, „kłamliwa interpre­tacja wydarzeń tego okresu w prasie i literaturze”.Na pytanie „Co należy zmienić w obowiązujących obecnie- programach szkolnych?” jeszcze większy niż poprzednio pro­cent badanych nie udzielił żadnej odpowiedzi (40%). Tutaj jak- i w poprzednim pytaniu zdecydowanie przeważali odpowiadający nauczyciele z grupy katowickiej. Konsekwentnie opowiadali się za ich przekształceniem w programy ramowe (35% badanych). Pisano i odwrotnie — o ich uszczegółowieniu (23% badanych). O   ile za ramowym programem optowali znowu przeważnie nau­czyciele z wyższym wykształceniem, legitymujący się co najmniej,. 6-letnim stażem w zawodzie, to na temat ich uszczegółowienia pisali głównie nauczyciele młodzi, nie posiadający wyższego wy­kształcenia, aktualnie studiujący. Rozkład ten pokrywałby się z występującą już wcześniej podobną tendencją.

POZOSTAŁE OPINIE

Gyzis_006_(Ηistoria)

Pozostali wyrazili swe opinie negatywne lub wcale nie odpowiadali na to pytanie. W podkreśleniach zaobserwować można ostrożność wy­powiedzi, jak też sygnalizowane są spore trudności. Problem ten dla całej populacji badanych nauczycieli rysował się podobnie.O   trudnościach pisali zarówno nauczyciele doświadczeni z wyż­szym wykształceniem jak i ci, którzy rozpoczynali swą pracę za­wodową i studia historyczne.Jakie zatem powinny być programy szkolne do nauczania hi­storii najnowszej. Połowa respondentów wypowiadała się za ich ramowym charakterem (39% — raczej ramowe, 11% zdecydo­wanie ramowe), co świadczyć może o szeroko funkcjonującej ten­dencji dowolniejszego doboru treści przy realizacji programu nau­czania, co obecnie nie jest raczej domeną naszej praktyki szkol­nej. O taki program częściej dopominają się nauczyciele z wyż­szym wykształceniem, zaś o programy szczegółowe proszą głów­nie młodzi, aktualnie studiujący.Dwa następne pytania ankiety, dotyczące realizacji szkolnego programu nauczania historii najnowszej, należały do pytań otwartych o charakterze opisowym. Przy udzielanych na nie od­powiedziach zauważalny był mały procent zainteresowania res­pondentów. Znowu pojawiło się dużo ankiet, w których wystą­pił brak odpowiedzi. W przypadku pytania „Które działy progra­mu sprawiają Panu(i) najwięcej kłopotów? Dlaczego?” nie udzie­liło żadnej odpowiedzi 33% badanych.

POZYTYWY PROGRAMU

Historia_06

Zważywszy na fakt, że wszyscy badani to nauczyciele, trudno jednoznacznie wy­jaśnić stanowisko negatywne lub niezdecydowane, prezentowane u ok. 43% respondentów. Być może spowodowane było to wie­loma trudnościami, występującymi przy nauczaniu historii naj­nowszej w szkole, które szeroko sygnalizowano w odpowie­dziach na następne pytania ankiety. Program szkolny dziejów najnowszych oceniany był przez większość respondentów pozytywnie, choć 20% nie udzieliło na ten temat żadnej odpowiedzi, a następnych 26% badanych wy­raziło o nim swą negatywną opinię. Wystąpiła tutaj podobna pro­porcja, jak w przypadku poprzedniego pytania. Ponadto pojawiają się sporadycznie przy odpowiedziach sądy uzasadniające. Niektóre powtarzające się miały następujący sens wypowiedzi. Program jest zły — bo nie pozostawia wiele swobody, bo jest mało kon­kretny, bo jest selektywny i pomija wiele istotnych wydarzeń. O  pozytywach programu respondenci pisali, że jest on elastyczny, szczegółowy, że porusza najbardziej istotne momenty w dziejach współczesnych, daje nauczycielowi duże możliwości do prezento­wania własnej inwencji. Te nieliczne wypowiedzi dowodzą róż­nego rozumienia przez ankietowanych istoty programu, jego roli i zadań. Stawiają też znaki zapytania, co do faktu przemyślenia do końca myśli wypowiadanych przez respondentów. Na pytanie „Czy przy obecnie obowiązującym programie moż­na dobrze uczyć historii najnowszej?” zdecydowanie tak odpo­wiedziało tylko 14% badanych, raczej tak podkreślało już 23%, zaś że jest to bardzo trudne pisało 21% ankietowanych.

ROZWINIĘCIE I WERYFIKACJA

Rozwinięciem a zarazem we­ryfikacją tych wypowiedzi było w ankiecie inne pytanie (nr 29) usytuowane pod koniec arkusza. Dotyczyło ono kwestii: „Czy środki masowego przekazu pomagają szkole w nauczaniu historii najnowszej?”. Aczkolwiek wyniki nie układały się podobnie, moż­na powiedzieć, że były zbliżone. Od odpowiedzi, w przypadku tego pytania, uchyliło się jedynie 5% badanych, co musiało już zmienić pozostałe proporcje. Oceny negatywne wydało podobnie bo 14% ankietowanych, z tego tylko 4% wypowiadało się zdecy­dowanie na „nie”. Najczęściej uważano, że środki masowego przekazu w nauczaniu historii najnowszej pomagają jedynie tyl­ko w małym stopniu — tak twierdziło 36% badanych, raczej tak 28%, a zdecydowanie tak podkreśliło już tylko 18% ankie­towanych. Tych ostatnich odpowiedzi — sformułowanych — ra­czej i zdecydowanie tak — udzielili głównie nauczyciele młodzi, pochodzący ze wsi, aktualnie studiujący zaś określenia „w małym tylko stopniu” były domeną respondentów z dużym stażem za­wodowym, pochodzących z aglomeracji miejskich, posiadający wyższe wykształcenie.„Czy należy uczyć historii najnowszej w szkole”? Przy tak sformułowanym pytaniu skierowanym do nauczycieli można było spodziewać się większej aktywności respondentów. Niestety 18% nie wypowiedziało się w tej sprawie, dalsze 26% zajęło negatyw­ne stanowisko, a ci co odpowiadali nie uzasadnili szerzej swojej wypowiedzi. Odpowiedzi pozytywnych udzieliło 56% ankietowa­nych, w tym mniej zdecydowanych było 11%.

KOLEJNE OCENY

historia_szkoly

Z podawanych tytułów wynika, że najbardziej popularne były podręczniki akademickie i szkolne. Te pierwsze częściej wymie­niali nauczyciele z wyższym wykształceniem i aktualnie studiu­jący. Podręcznik Szczęśniaka podawany był głównie przez nau­czycieli szkół podstawowych. Często wymieniana praca Buszki mogła być na terenie badań dość popularną ze względu na osobę autora, z którym ankietowani mogli się stykać w toku swoich studiów historycznych. Kolejnej oceny dokonywali badani w stosunku do środków masowego przekazu. Niestety i w tym przypadku stosunkowo duży procent nie udzielił żadnej odpowiedzi. W sumie odpowia­dający w przeważającej części ocenili pozytywnie udział środków masowego przekazu na polu popularyzacji historii najnowszej, choć oceny te były dość zróżnicowane. Najwięcej wystawiano „cenzurek” dostatecznych (22% badanych), oceny dobre i dość dobre dało 14%i, a 13% ankietowanych oceniło tę dzia­łalność jako bardzo dobrą. W sposób niedostateczny działalność w tym względzie środków masowego przekazu oceniło 15% ankietowanych i co ciekawe przeważnie byli to mieszkańcy dużych miast, wszyscy posiadający wyższe wykształcenie i duży staż zawodowy (powyżej 10 lat pracy nauczycielskiej). Oceny dobre i bardzo dobre należały w tych grupach do rzadkości. Moż­na więc przypuszczać, że krytyczny stosunek do środków maso­wego przekazu, będących nośnikiem treści historii najnowszej, narastał wraz ze zdobywanymi umiejętnościami zawodowymi i doświadczeniem pedagogicznym.

PYTANIA ZADAWANE W ANKIECIE

images (1)

Natomiast o  pozytywnych cechach tej twórczości wypowiadano się głównie w kategoriach literackich (39% badanych) i to nierzadko w ze­stawieniu z negatywnymi podkreśleniami. Szczególnie grupa ka­towicka zdecydowanie częściej wymieniała tę pozytywną cechę (41% bad. tej grupy), niż miało to miejsce w grupie krakow­skich nauczycieli (30%). Przystępność przypisywało już tylko 24% ogółu badanych, rzetelność 17%, a obiektywizm 16%. Na­leży też zaznaczyć, że aktywniejszą w ocenie była grupa katowic­ka. Mimo że w sumie ok. 20% tej grupy w ogóle na to pytanie nie odpowiadało to podkreślali oni przeważnie 3-4 cechy. W przy­padku grupy krakowskiej nierzadko było to jedno lub dwa pod­kreślenia.Następne pytanie ankiety wymagało od respondentów wyboru najlepszej książki poświęconej historii najnowszej, równocześnie zobowiązując do podania autora i tytułu wybranej pozycji. Nie­stety wielu z badanych pozostawiło to pytanie bez odpowiedzi (36% ankietowanych). U odpowiadających zaś podawane tytuły były niezupełne lub błędne, nierzadko przedstawiane bez autora. Najczęściej wymienianym tytułem była praca Józefa Buszki Historia Polski 1864 – 1948 (25% ankietowanych). Powtarzającym się tytułem była inna z syntez — Henryka Zielińskiego — Histo­ria Polski 1914 – 1939 (15% badanych). Wymieniano też podręcz­nik Andrzeja Szczęśniaka, który w następnych pytaniach ankiety oceniano (10% badanych). Pojedynczo pisano o pracach: Włady­sława Góry, Andrzeja Garlickiego i Włodzimierza Kowalskiego.

TRUDNY DOSTĘP

images (2)

Na wsi oceniano go częściej jako raczej skromny (25%) lub nadzwyczaj skromny (12%). Podobnie ukła­dały się odpowiedzi dotyczące problemu dostępności książki his­torycznej. O tym, że książka taka jest trudno dostępna pisało 40% nauczycieli uczących na wsi, a dalsze 5% formułowało ten fakt bardziej drastycznie podkreślając określenie „raczej niedo­stępna”. O dostępności wypowiadali się głównie nauczyciele uczący w miastach i to nie wszyscy, bo jedynie 25% populacji pochodzącej z aglomeracji miejskiej. Zdecydowanie dostępniejsze w obliczu wypowiedzi ankietowanych były tego rodzaju książki w krakowskiem (38% ankietowanych), niż w katowickiem, gdzie 12% uznało je za w pełni dostępne, a raczej dostępne już tylko 6%. Wypowiedzi te — myślę — są odzwierciedleniem sytuacji aktualnie panującej na naszym rynku księgarskim.Mimo trudnego dostępu do książki historycznej, a może wła­śnie dlatego, respondenci w sposób dość krytyczny dokonali oceny prac historycznych z tego okresu. Zarzucano im najczęściej brak obiektywności (50% ankietowanych), a także, chociaż już w mniej­szym stopniu brak rzetelności (36%). Podkreślano też wysoki sto­pień trudności (29%) i brak walorów literackich (29%). Ciekawie układał się rozkład tych odpowiedzi przy uwzględnianiu wy­kształcenia ankietowanych. Brak obiektywności zaznaczali naj­częściej nauczyciele po studiach wyższych (36% badanych). Aktu­alnie studiujący pisali natomiast o dużym stopniu trudności w przyjmowaniu tej lektury (25%). O pozostałych negatywnych cechach grupy wypowiadały się w podobny sposób.

PORÓWNANIE WYPOWIEDZI

images

Gorzej, gdy jest mniejsze, a zjawisko takie występowało też w naszej populacji.Przy wypowiedziach dotyczących lektury czasopism historycz­nych poświęconych jak mówi pytanie ankiety wyłącznie lub w znacznej mierze historii najnowszej respondenci często wy­mieniali tytuły, ale przeważnie były to czasopisma mało lub wcale nie związane z najnowszymi dziejami. Najczęściej pisano o   „Wiadomościach Historycznych” (28% ankietowanych), wymie­niano też „Mówią Wieki” (21%), „Kwartalnik Historyczny” (13%) czy „Studia Historyczne” (5%). Jedynie 3% wspomniało o   kwartalniku „Z Pola Walki”, który jak wiemy jest w całości poświęcony dziejom najnowszym. Duży procent w ogóle nie wy­powiadał się w tej sprawie (53%), co przemawia za zbyt małym czytelnictwem czasopism historycznych, nie mówiąc już o lektu­rze pism specjalizujących się w historii najnowszej. W porównaniu z wypowiedziami dotyczącymi czytelnictwa czasopism ankietowani o wiele odważniej przedstawiali swe sądy na temat oceny dorobku polskiej historiografii dziejów najnow­szych. Tu tylko 22% wstrzymało się od odpowiedzi. Podkreśla­no, że jest to dorobek bardzo poważny lub znaczący (30% ankie­towanych). Za raczej niewielkim dorobkiem opowiedziało się 33%, a 15% za skromnym pisarstwem tego okresu. Pozytywnie ocenia­li przede wszystkim nauczyciele z wyższym wykształceniem, po­chodzący z miast (26%).

POSIADANA WIEDZA

panteon1-670x300

Posiadaną przez siebie wiedzę z zakresu historii najnowszej badani z reguły oceniali jako dobrą (37%), dość dobrą (28%) i dostateczną (20%). Nie podjęło samooceny 9% ankietowanych. Nieliczni oceniali się bardzo dobrze (3%) i negatywnie (3%). Przewaga ocen dobrych świadczyła o dużym stopniu pozytywnej samooceny, jaki prezentowało 65% badanych. Przeważnie byli to absolwenci szkół wyższych. Bardziej krytycznie oceniało się już tylko 20% ankietowanych. W kontekście późniejszych wypo­wiedzi deklaracje te można było w pewnym stopniu zweryfiko­wać.Następne pytanie ankiety dotyczyło liczby przeczytanych w ostatnich dwóch latach prac naukowych z zakresu historii naj­nowszej. Koresponduje ono z wcześniejszymi, które koncentro­wały się na problemie zainteresowań i źródeł wiedzy. Zważyw­szy na fakt, że 26% ankietowanych wykazywało zainteresowania historią najnowszą, to już 31% przeczytało od 6-10 prac z tego okresu, a następnych 39% od 3 – 5 prac. Od 11 – 15 książek czyta­ło tylko 4% badanych, a więcej niż 15 – 3%. Około 9% nie wyka­zywało czytelnictwa w tym zakresie, chociaż tylko 2% podkreśliło „0”, pozostali (7%) nie udzielili żadnej odpowiedzi. Choć procen­ty świadczące o czytelnictwie nie były imponujące, należy pamię­tać, iż historia najnowsza stanowi jeden z działów nauki o dzie­jach, a więc czytelnictwo z tego kręgu tematycznego 2-3 prac rocznie wydaje się być wystarczające. Może ono być oczywiście większe, szczególnie u tych, którzy się jeszcze uczą, czy też da­rzą ten okres w historii szczególnym zainteresowaniem.

STAŻ ZAWODOWY

pobrane

Wynika z niej, że nauczyciele młodzi o małym stażu zawodowym prezentowali zainteresowania podobne do uczniowskich. U star­szych nastąpiła zmiana i coraz częściej wymieniali mało popular­ne średniowiecze, czy czasy nowożytne. Z pewnością wystąpiło tu wiele uwarunkowań, które myślę wyjaśniłyby dodatkowe badania porównawcze tego zagadnienia.Swą wiedzę z historii najnowszej zawdzięczają ankietowani najczęściej lekturze (61% badanych), często też wyższej uczel­ni (53%), a 30% respondentów szkole średniej, 28% środ­kom masowego przekazu, a tylko 13% prelekcjom. Wymieniają też inne źródła wiedzy o tym okresie jak: rodziców i krewnych, muzea, izby pamięci, czy wycieczki do miejsc pamięci narodo­wej. Przy wypowiedziach tych w grupach wojewódzkich zaryso­wały się w niektórych znaczące różnice. Tak więc szkoła średnia i środki masowego przekazu były w grupie katowickiej częściej wymieniane. Występująca różnica zawarta była w przedziale 18 – 20%. Z kolei nauczyciele z grupy krakowskiej częściej opo­wiadali się za lekturą i innymi źródłami wiedzy, chociaż różnica ta była mniej znaczna. Za lekturą opowiadali się głównie nauczy­ciele młodzi, przeważnie uczący się, nie posiadający wyższego wykształcenia (ok. 40% badanych), zaś środki masowego przeka­zu często wymieniali nauczyciele ze stażem pracy mieszczącym się w przedziale 6-20 lat.